Przyznam, że po przeczytaniu całej tej dyskusji trochę zgłupiałem. Z Waszych wypowiedzi - może mylnie - ale wywnioskowałem, że wszelaka zwierzyna na widok człowieka ucieka gdzie pieprz rośnie (może by do gazu pieprzowego się przyzwyczajać?).
Jednak moje wątpliwości co do tego budzą przytaczane choćby ostatnie 2 spotkania (lekko) krwawo zakończone. To nie byli turyści z miasta, na karb ich umiejętności nie można zrzucić że zignorowali jakiekolwiek ślady/głosy świadczące o bliskości zwierza. Szli i się wpakowali.
Wasze naigrywania się nie pomogą mi gdy ja będę miał bliskie spotkanie i o jakimś (realnym a nie kłonicach) zabezpieczeniu z chęcią bym się dowiedział.
Przyznam że jak robiłem traskę tydzień po przegonieniu pracownika leśnego w okolicach Rymanowa to ze względów bezpieczeństwa (może i durnie wymyślonych?) psa nie wziąłem jak również w ostepach Jawornika starałem się hałasować![]()


Odpowiedz z cytatem
