Ja o zakapiorach raczej słyszałam lub oglądałam niż miałam z nimi do czynienia ale jako sceptyk w odniesieniu do wszelkich "zbiorowych histerii" to mi ich tak po prostu czasami szkoda. przyjechali sobie w te bieszczady, żeby mieć święty spokój, móc się bezkarnie zbeszczeszczać i zanietrzeźwiać i nie musiec się nikomu tłumaczyć a tu...kicha. Mi osobiście jest obojętne czy ktoś ma imię i nazwisko czy tylko pseudonim i czy przed nimi ma skrót prof. czy zak. Jeśli mi sprawi przykrość albo zionie przetrawionym alkoholem to sobie pójdę naookoło albo w drugą stronę, ale jeśli jego jedyną wadą jest to jaki jest no to co mi do tego.
To tak jakby ktoś nagle zaczął się mnie czepiać, że mi przy "asia999" przykleił się "bieszczadnik"..
Pozdrawiam wszystkich i wszystkich![]()


Odpowiedz z cytatem
