Alu - niedawno napisałam na tym forum w innym wątku identyczne zdanie i napisałam jaki jest mój stosunek do postępu (który popieram jako naturalną kolej rzeczy) i przemijania w górach (które należy jakoś utrwalić) i o lansowanej "dzikości" więc nie będę znowu przynudzać. Recon1 mądrze pisze i zgadzam się z nim bo główny "sztab" ludzi odpowiedzialnych za bieszczady widzi w miejscowych. Bo bez nich to miejsce będzie jak skansen - cerkwie odnowione, ławeczki, kawiarnie, restauracje, i klimat starego ale i wygoda nowego, turyści ...tylko życia prawdziwego brak. I mam nadzieję, że dalej miejscowi i władze regionu nie będą w nadmiarze ulegać fanaberiom turystów i nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby wykarczować kawał lasu lub zryć poloninę po to tylko, żeby komuś zbudować schronisko na szlaku "takie jak w innych górach". Bo chyba nie przełoży sie to jakoś liniowo czy wprost proporcjonalnie na liczbę "biednych dzieci" w Bieszczadach...
A co do biedy to zawsze byli, są i będą w Bieszczadach ludzie bogaci, średno zamożni i biedni - jak wszędzie Orsini. W Olsztynie też...
Pozdrawiam wszystkich i wszystkich![]()



Odpowiedz z cytatem
)