Na temat historii Bieszczadów, tej tragicznej, nie wypowiadałem się bo czasami jak widzę o czym ludzie piszą tutaj to tylko zerknę i pokiwam głową z politowaniem.
Każdy może sobie w cichości ducha bajać historię ale historia to są fakty a bajanie wynika zazwyczaj z niewiedzy lub głupkowatego interpretowania faktów.
W historii Polski nie ma bardziej zafałszowanej i przemilczanej sprawy jak ludobójstwo Polaków na Kresach Wschodnich i Wołyniu dokonanej przez faszystów z UON UPA. Chodzi o pamięć tych często bestialsko pomordowanych ludzi, chodzi o pamięć jak to się stało, dlaczego tak się stało i kto tym kierował. Nie rozliczenie się narodu ukraińskiego z tego ludobójstwa to wiązanie sobie pętli na szyi bo nigdy ani tego nie zatuszują i ani o tym nikt nie zapomni.
Uwagi w tym wątku typu "frezy na czerepach" tylko pokazują małość bo tak jak oceniający czyiś wygląd, tak samo może być oceniony. Warto spojrzeć wcześniej w lustro i coś mądrzejszego napisać.

W innym wątku pianę się bije czy powinny stać pomniki UON UPA. Niektórzy argumentują filozoficznie, że powinny zostać bo coś tam... bo coś tam.
Powiem tak, najpierw rozliczenie za ludobójstwo a póki nie to... gówno z pomnikami. Dziwię się, że jeszcze stoją, są odwiedzane, opisywane, filmowane, robią za jakąś sensację, dorabia im się atrakcyjności turystycznej. Niedługo staną się Mekką szanowanego turysty niczym kiedyś Grób Hrabiny koło Sianek.
Chylę czoła przed wieloma Forumowiczami, którzy rzetelnie podchodzą do tematu i widać znają historię z faktów a nie z przeinaczeń.
Specjalne dzięki tutaj Browarowi, który palcem pokazuje prawie nic nie mówiąc. Pokazać by zrozumieć nie komentując zbyt wiele to sztuka. Sztuką też jest by chcieć zrozumieć. Warto się zastanowić nad tym... czy chcemy zrozumieć?