Pokaż wyniki od 1 do 10 z 121

Wątek: znalazłam właśnie-miło powspominać

Widok wątkowy

  1. #11
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,532

    Domyślnie Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać

    PRL to plusy i minusy.

    Minusów było znacznie, znacznie więcej.
    Do najważniejszych zaliczyć by należało księżycową gospodarkę i ceny brane z sufitu.
    Bo na dobrą sprawę nie było wiadomo, co ile naprawdę kosztowało. Kopalnie, huty, elektrownie "obrosły" bowiem bazą socjalną (zakładowe budynki mieszkalne, przychodnie zdrowia, żłobki, przedszkola, etc.), co stale wymagało dofinansowania (lub wręcz sfinansowania) i w ten sposób znacznie powiększało koszty produkcji. A przecież węgiel, stal, energia elektryczna to nie były wyroby finalne, lecz słuzyły produkcji w innych gałęziach gospodarki.

    Handel i usługi (państwowe i spółdzielcze) były fatalne. Poza największymi miastami, gdzie jeszcze jakaś szczątkowa kultura obsługi jednak obowiązywała, było wręcz niedobrze pod tym względem. Panie ekspedientki, panowie kelnerzy (ani, co gorsza, ich szefowie) nie byli materialnie motywowani w zależności od obrotu, więc klientom ... robili łaskę, że im coś sprzedali czy obsłużyli.

    Na tle tego wszystkiego sektor tzw. prywatny przeżywał złote lata, które już mu nigdy nie powrócą. Rzemieślnicy i tzw. badylarze oraz handlarze nie mieli najmniejszego problemu ze zbytem, sami dyktowali ceny, a odbiorcy potulnie czekali w kolejkach. Najmniejszy prowincjonalny prywatny sklepik stanowił żyłę złota, a jego właściciel zarabiał więcej od ministra. Zresztą funkcjonowało wówczas powiedzenie, że bardziej opłacalny jest najgorszy prywatny handel niż najlepsza państwowa posada.

    Jedynymi osobami, które mogły się legalnie "dorobić" w PRL, to byli właśnie owi "prywaciarze" oraz ... "powracający z zagranicy". Ci ostatni pracowali na Zachodzie na czarno (najczęściej), żarli tam kocie i psie puszki, a już po roku - dwóch powracali do "znienawidzonego" PRL-u i kupowali sobie na wolnym rynku mieszkania lub domy. Mój kolega kupił sobie pod koniec lat 70. na Żoliborzu ładne mieszkanko 2pk, 55 m kw., za 3 tys. USD (dziś jest ono warte ponad 500 tys. zł). Owe 3 tys. USD zarobił przez rok w Szwecji, będąc w tym czasie w Polsce na urlopie dziekańskim.

    Krążyły plotki o wysokich zarobkach i wspaniałym zaopatrzeniu żołnierzy zawodowych, funkcjonariuszy mundurowych i etatowych pracowników partyjnych. W 95 % wszystko to była lipa i bujda na resorach, wymyślana chyba tylko po to, aby dzielić społeczeństwo na "my" i "oni".
    Owi rzekomo "uprzywilejowani" mieli pod pewnym względem w PRL nawet gorzej niż "zwykli śmiertelnicy". Nie mogli bowiem jeździć prywatnie na Zachód. Bez zgody szefów nie mogli dostać paszportów i już. A szefowie takich zgód nie wydawali, gdyż sami nie mieli szans na uzyskanie zgody od z kolei swoich przełożonych.

    Gierek już na początku lat 70. praktycznie otworzył granicę, co funkcjonowało (z przerwą na stan wojenny) aż do schyłku PRL. Owszem, były pewne korowody z otrzymaniem paszportu, czekało się na niego po kilka m-cy, czasem ktoś go w ogóle nie dostał, ale w zasadzie wystarczało (lipne) zaproszenie lub 100 USD, aby wyjechać do RFN, Skandynawii lub nawet USA - oczywiście turystycznie.

    Plusów też można by jednak trochę wyliczyć.
    Bezrobocia praktycznie nie było, praca czekała na każdego (chociaż nie na miarę oczekiwań płacowych i posiadanych kwalifikacji). W pracy atmosfera była koleżeńska, często wręcz bardzo dobra.
    Bezdomność - w ogóle nie istniała. Ulice miast były bezpieczne, nawet w nocy.
    Szkolnictwo wszystkich szczebli stało na wyższym niż dziś poziomie.

    Reasumując jednak - dobrze, że te czasy już się skończyły. Gdyby PRL nadal istniała, mielibyśmy dziś pewnie tylko ze 4 programy TV, komórki i komputery kupowalibyśmy na przedpłaty, zapisy i asygnaty, na założenie Internetu musielibyśmy posiadać zgodę miejscowego komendanta MO. A na Naszym Forum zalogowałby się jakiś przedstawiciel Wielkiego Brata, który szybko zwerbowałby Admina do wspólpracy w charakterze TW lub OZ.
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 23-02-2009 o 19:26
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. 7 etapów, 7 tablic czyli kto znalazł okulary ?
    Przez don Enrico w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 27-03-2012, 23:51
  2. Odpowiedzi: 9
    Ostatni post / autor: 12-08-2010, 01:37
  3. Odpowiedzi: 30
    Ostatni post / autor: 13-04-2009, 05:35
  4. Moze nie Proza i nie Muzyka ale się łączy -> TEATR
    Przez trzykropkiinicwiecej w dziale Poezja i proza Bieszczadu...
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 17-01-2008, 22:02
  5. Znalazłem piękne miejsce w Bieszczadzie
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 95
    Ostatni post / autor: 10-01-2008, 19:19

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •