Pokaż wyniki od 1 do 10 z 239

Wątek: Bieszczady przestają być dzikie

Mieszany widok

  1. #1
    Zbanowany
    Na forum od
    03.2009
    Postów
    304

    Domyślnie Odp: Bieszczady przestają być dzikie

    nie będzie nas, będzie las... jak w Czernobylu...

    a tak nie apropo, przed wojną teren obecnych Bieszczad polskich w tych granicach był określano jako nieciekawy, podobnie jak Beskid Niski. Zaorane, gęsto zaludnione, bieda. Wtedy bractwo wysiadalo w Siankach, baza była, i leciało na lewo, hen po Popa Iwana. To można sobie wyczytać z przedwojennych przewodników. A na prawo nie, mało kto łaził. Miałem kiedyś możnosc otrzeć się o harcerza który w latach trzydziestych miał obóz na Jaworzcu, przyjechał do schroniska powspominać młodość.

    Gadałem z goścmi, co zaczynali łazic po Biesach w latach pięćdziesiątych, to był hardkor. A później co dekada coraz więcej ludzi. Już w latach osiemdziesiątych Wetlina miała tytuł najbardziej turystycznej wioski w kraju. Jednak jeszcze wtedy było dzikawo, taką granicą jest rok 1989.

    Wszystko się pozmieniało, bractwo wybrało zagranicę i skonczylo się bujne życie w Biesach, co dekada, ubywało ludzi z plecakowiczów.
    Od tych kilkunastu lat w Biesy zaczynają wjeżdzac inni ludzie, turyści .. no turyści, no... aaa tam. Plecakowicze są w coraz mniejszej mniejszości, rozwija się baza turystyczna, ale ludzie inni. Każdy prawie przyjeżdza swoim autem, rzecz nie do pomyślenia kiedyś. Trend nie do zatrzymania.

    Pamiętacie ludziska dowcipy o autostopie w Bieszczadach? - autostopami, wszędzie wlizie...

    Ale pensjonaty to przyszłośc. Wiecie ile było przed wojną w Gorganach i Czornahorze (polskich) pensjonatów, schronisk? 1280 ! Po II wojnie kilkanaście turbaz.

    Ja sie młodszy nie robię, zatem coraz mniej pod namiot. Ale mam receptę na spensjonatowienie Biesów. Komu trzeba dzikich gór, niech wali na Ukrainę, nie zawiedzie się. Tylko chłopi ukraińscy coraz większe stawki walą...

  2. #2
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,646

    Domyślnie Odp: Bieszczady przestają być dzikie

    Cytat Zamieszczone przez Łapi Zobacz posta
    tylko chłopi ukraińscy coraz większe stawki walą...
    za co?
    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

  3. #3
    Zbanowany
    Na forum od
    03.2009
    Postów
    304

    Domyślnie Odp: Bieszczady przestają być dzikie

    Cytat Zamieszczone przez buba Zobacz posta
    za co?

    stawki za noclegi na kwaterach. Schodzisz do wsi i idzie się dogadać.

  4. #4
    Zbanowany
    Na forum od
    03.2009
    Postów
    304

    Domyślnie Odp: Bieszczady przestają być dzikie

    30 lat temu ściezka na Połoninie była ledwie na dwe stopy i to mało widoczna, zarośnięta, odżywała tylko w sezonie, a teraz to ze 2 metry czasami...

    W zimie jak się przyjechało do Wetliny, to piwo najbliższe było w Cisnej w starej knajpie, zdarzyło się, że jechałem na to piwo na zderzaku fiacika, przyklejony jak mrowiec, żeby nie odpaść - w środku miejsca nie było :)
    A taka Łopienkowa cerkiew niezły las chodowała w swym brzuchu...

    Piwo zwoziliśmy z tej Cisnej w plastikowych pojemnikach, żeby na wieczorną imprezę było...

    Centrum Wetliny to był przystanek pod sklepami obok kościoła, którego nie było, bo w jego miejscu leżały gruzy po wysadzonej cerkwi przedwojennej. A jedyna knajpa była czynna w lato, wiecie bez nazywania... Ranczo. Była chyba jeszcze jedna ale spłonęła, zanim tam dojechałem. Jak przypuszczam 90% zabudowy dzisiejszej Wetliny jest z późniejszego czasu.

    Jedyne pole namiotowe było w peteteku mamy Walerii Ostrowskiej, żadnych domków... Zanim postawili tam łazienki, dwa kible były tylko w polu, trzeba było w zimie zasuwać, a w mrozy dzikie kąsało w d...sko ...


    Plac za dawną cerkwią był pełen drzewa, które ładowali na kolejkę i do Rzepedzi zwozili, a jak się człowiek dogadał, to na pomoście małej platformy z wielkim balami kolejką można było za free dojechać do Komańczy.

    A sklepową z Kalnicy kto pamięta? Ona się raz zdziwiła, a do wszystkich dotarło w facecji, że jest kraj nazywa się ..Ameryka i że on silniejszy od Ruskich :)

    I do worka nie można było chodzić bo to był teren zamknięty, wojskowy, no nie dla nas przemykających się bokami...

    Koniec tego świata jak dla mnie to wojskowa ekspansja Igloopolu na Wołosate i karczowanie dynamitem, no masakra tam była straszna... i knajpa Wojdaczowej w Wetlinie, bo się życie przeniosło ze zbiorówki i świetlicy peteteku do knajpy..

    A Zagórz, wyglądał wtedy jakby wojny nie było, jeden tylko kwadratowy sklep geesowy pobudowali, a tak stare wszystko nie z tej bajki socrealnej...

    Na obecnym przejściu w Koniecznej tylko zardzewiały szlaban stał po środku pola, droga zarośnięta calkowicie nikła w trwawie, a w rowie leżały nie niepokojone korpusy od 76tki radzieckiej, nikt ich nie zbierał i nie złomował. Tam niedaleko od Krempnej jest jeszcze pole min porcelanowych, nikt się tym nie przejmował, ogrodzili i tak stoi do dziś. Tylko jaka krowina czasem wyleci w powietrze :)

    To był inny świat dużo bardziej dziki, mówcie co chcecie, że niby 30 lat temu to już dziko nie było, austryjackie gadanie. Gdzie nie było dziko, tam nie było, ale to były wyjątki. To było jak zaczarowane miejsce. Ziemia była pod kluczem państwa, nikt się nie mógł budować, latami ludzie walczyli o kupno działki i możliwość zabudowy. Budowało się bardzo niewiele. Wiele lat ta stagnacja trwała w najlepsze, ku uciesze turystów i dlatego było jak było. Nie było bazy, ale była świetna ferajna.

    A dostać się w Biesy to była sztuka magiczna, nie jeden raz w Sanoku wychodził pan wielki, kierowca pekaesu i władczo oświadczał: "tych z plecakami nie biorę". Krew zalewała i czekało się na następny. Protestować sensu nie było bo kierowca to był władczy urzędnik panstwowy. Na pyskówki odpowiadał, że on tu ma wozić miejscowych, a turyści jak tu przyjechali chodzić, niech chodzą...



    Jechało się starym ogórem, kurs z Krosna z dziadkiem, on brał. Kiedyś taki ogór zepsuł się na przełęczy jabłonkowskiej, zjechał na Jabłonki na luzie. Kierowca odwalił garbatą klapę pogmerał i oświadczył: Prosze panstwa, bez agrafki nie pojedziemy, no to po krótkim zamieszaniu jedna baba odpieła wielką agrafkę od gaci... i pojechali...

    Przyszedł czas i skansen zaczął odchodzić w Niebyt... se ne wrati.
    Ostatnio edytowane przez Łapi ; 18-07-2009 o 00:52

  5. #5
    Zbanowany
    Na forum od
    03.2009
    Postów
    304

    Domyślnie Odp: Bieszczady przestają być dzikie

    Biesy i teraz mają swoje urokliwe miejsca.. I każdy znajdzie w nich tę samą zachwycającą dzikość... I stary wyga i adept. Niekiedy trzeba wiedzieć gdzie, niekiedy poczekać aż się sezon skończy... Jestem pewien, że to tak szybko się nie skończy, ta biesowa przypadłość pomroczności jasnej :)

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Miała być Radziejowa, wyszły Bieszczady
    Przez MORF w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 31-05-2013, 04:05
  2. Dzikie spotkania
    Przez z lasu w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 83
    Ostatni post / autor: 05-05-2012, 00:22
  3. Bieszczady już nie są dzikie?
    Przez Krzysztof Franczak w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 141
    Ostatni post / autor: 11-07-2011, 10:42
  4. Dzikie Bieszczady, a co to?
    Przez Barnaba w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 98
    Ostatni post / autor: 15-03-2008, 21:29

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •