Koledzy pseudo-ekolodzy - chodzi mi o styl myślenia, a raczej podejście do własności - to was łączy.
Natomiast za nieprecyzyjną wypowiedź - przepraszam.
Więc pytam ponowie - na jakiej podstawie przyznajesz komuś prawo do zniszczenia czegoś (tzw. mienia publicznego), co zostało postawione legalnie i miało ułatwiać życie ?
Równie dobrze można przejść się np. po mieście i rozwalić kilka plastikowych kubłów na śmiecie - bo rażą czyjeś poczucie estetyki...
1.Pomnik został postawiony nielegalnie.
2.Treść napisów na pomniku nie była z nikim konsultowana.
3. Pomnik gloryfikował faszystowskich zbrodniarzy.
4. Pomnik z założenia miał charakter obraźliwy dla ofiar pomnikowych "bohaterów" (potrudź się i zapoznaj się z treścią napisów).
Porównywać jedno z drugim - po prostu niesmaczne...(i proszę tyle na ten temat- wystarczy).
Niewątpliwie- z tym muszę się zgodzić.
A czy ja to pochwalam ? - zresztą co to ma wspólnego z tematem ?
Możesz zaprotestować i nagłośnić sprawę.
Pierwsze jest wandalizmem (i głupotą) niewątpliwie - drugie - nie wiem (nie znam szczegółów).
Jeżeli komuś spadnie np. cegła na łepetynę, to zaraz będzie oburzenie: "dlaczego nie rozebrano/zasypano tego wcześniej ?"...
Moja Droga - ja nie jestem "oni" - róbta co chceta - byle nie szkodzić innym.
A czy aby na pewno nie stworzyło to zagrożenia pożarowego ?
No cóż - pretensje kieruj do tych, którzy "ustawiają" przetargi.
Jeżeli to było skierowane do mnie, to przykro mi, że tak sądzisz.
Widzisz, ta "reszta" w czasach "Jedynej Słusznej Idei" często walczyła/protestowała itp. (i miała w PRL nieźle "przechlapane") właśnie po to, abyś mogła pisać na temat wandalizmu co Ci się podoba...
Nie mylmy pojęć.
Ewentualne zażalenia, wyrzuty itp. proszę kierować na PW- ze swojej strony nie mam zamiaru ciągnąc dalej tego wątku.




Odpowiedz z cytatem