Tylko to nie jest tak dziewczyny, że ja się z Wami zgadzam w 100 %.
W tej dyskusji najbardziej zgadzam się z Wojtkiem:
- przejścia graniczne - nie, bo komercha rozleje się na wschód.
- prawo Ukraińców do układania sobie życia po swojemu - jak najbardziej tak.
- natomiast zupełnie się nie zgadzam z Wami co do definicji tego co się dzieje w naszej Ojczyźnie.
Mi się zmiany jakie wprowadza Unia Europejska podobają.
Podoba mi się, ze mogę w każdej chwili w górach przekroczyć granicę ze Słowacją i iść sobie pieszo w Małą Fatrę, lub nocować w szałasach 800 m od polskiej granicy.
Podoba mi się, że mój syn wsiada sobie do samolotu tanich linii jak do autobusu (nie potrzebuje paszportu, a bilet kupuje 2 godz. przed odlotem, przez Internet) i leci w czasie wakacji pracować do Norwegii (pracę załatwia sobie wcześniej przez Internet)
Podoba mi się, że pięknieją małe miasteczka na Pogórzach, ze remontuje się za pieniądze unijne drogi i boiska, a by ludziom żyło się tam lepiej i wygodniej.
A "dzikie" miejsca mimo to też zawsze sobie znajduję, chociaż nie w Bieszczadach.
Podoba mi się to wszystko za pewne dlatego, że dobrze pamiętam czasy kiedy załatwianie wyjazdu w Alpy do Francji trwało 8 miesięcy.
Teraz się taki wyjazd kupuje i można jechać z dnia na dzień.
Mój mąż był w ubiegłym roku we Francji 3 razy (prowadził grupy na trasie Tour de Mont Blanc).
Ja sama nie korzystam - bo wolę wschód, ale cieszy mnie możliwość wyjazdu i możliwość wyboru.
I nie opieram się tutaj na niczym co czytam tylko na swoich prywatnych doświadczeniach.
Mi teraz w Unii żyje się po prostu lepiej niż dawniej.
Pozdrowienia
Basia
No ale w temacie się zgadzasz;-)
Kwestia Unii tak jakby była trochę, a może i nawet bardzo off topic;-))))
Aha, czyli po '89 nie mogłaś tego wszystkiego robić o czym napisałaś?
Tak jakby były tylko 2 możliwości: Unia Jewropska albo ZSRR.
A co było od '89 do 200eeee5?bo nie pamiętam daty naszego wejścia do EU.
No ja najbardziej pamiętam okres po 89 więc nie zauważyłam, żeby mi się teraz żyło lepiej czy gorzej (nie mam porównania bo wtedy nie zarabiałam w Polsce pieniędzy, więc nie wiem czy wtedy bym miała ich więcej czy teraz). Też jechałam do pracy za granicą w każde wakacje, jeździłam gdzie chciałam.
Więc nie mam jakiś przykrych doświadczeń z okresu kiedy Polska nie była w UE;-)
Ostatnio edytowane przez Krysia ; 05-11-2010 o 09:09
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
Mnie najbardziej ucieszyła strefa Schengen w odniesieniu do Słowacji. To jest coś o czym marzyłam od dawna.
Słowackie góry mam pod nosem i jeżdżę w nie na weekendy, a na Ukrainę 2 x w roku.
A Magura Orawska, lub Kysucze nie stały się przez to bardziej zadeptane.
Tam tuż za granicą są "dzikie góry" o których mało kto wie, bo nie są specjalnie wysokie.
Nikt o nich nie pisze że są dzikie, w sumie to chyba piszę o nich tylko ja
Ale nie powoduje to jakiegoś gwałtownego napływu turystów.
2004
Pieniędzy to ja też specjalnie nie mam więcej (może trochę, ale to wynika z moich osobistych działań, tego, że dzieci mi w międzyczasie dorosły i same zaczynają zarabiać, tego że biorę dodatkowe prace).
Ogólnie wydaje mi się że możliwości jest zdecydowanie więcej i jak ktoś chce - to może je wykorzystywać.
Ciągle np. ktoś ze znajomych jeździ turystycznie do Islandii, przedtem tego nie było.
Przykre doświadczenia to ja mam tylko z okresu komuny, wtedy przecież Ukraina była całkiem zamknięta !
B.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)