basiu!
studiowalam w sosnowcu farmacje. 4 godziny dojazdow dziennie zeby mi auta nie wyly pod akademikiem tylko spiewal ptaszek i pachnialo lasem..Gdzie znajde prace - to zobaczymy.. moj chlopak tez jest informatykiem i wiem z jakimi niedogodnosciami laczy sie ta praca.. bedziemy mieszkac w olawie- zapadlym miasteczku do ktorego komercha jeszcze na szczescie nie dotarla, jest las i zarosniete waly nad odra... do pracy musi dojezdzac do wroclawia, coz, warto robic 60km dziennie by wracajac moc przejsc obok straganu z cebula, zobaczyc krowke czy popchac autobus zeby zapalil. We wroclawiu tez kiedys byly ladne waly nad odra..teraz je wybetonowali kolorowa kostka, zrobili korty tenisowe wokol i mozna isc na spacer jak po krupowkach i podziwiac markety na horyzoncie zamiast jeziorek poroslych palka i tatarakiem...w olawie sie jeszcze da zyc..jest gdzie zrobic ognisko i pogadac z ludzmi ktorzy jeszcze chodza a nie biegaja... jak sie cos kocha to chce sie to miec na stale a nie przez 2 tygodnie w roku.. moze za pare lat wroclaw dopelznie do olawy i trzeba bedzie szukac miejsca do zycia gdzie indziej... mam nadzieje ze nie nastapi to szybko bo polubilam to miasteczko.. i mam wciaz nadzieje ze znajde prace na jakims zadupiu by nie musiec codziennie ogladac wroclawia..


Odpowiedz z cytatem