Uprzejmie proszę o nie wrzucanie wszystkich dyskutantów do jednego worka.
Ja nie piszę o straszeniu, bo po prostu NIE WIEM, jaki wpływ ma paralotniarstwo na ptaki.
Argumenty ani jednej strony (paralotniarzy), ani drugiej (tu reprezentowanej przez Lucynę) absolutnie do mnie nie przemawiają.
1. Jeśli czegoś NIE WIEM - to staram się być ostrożna i robić tak aby szkodzić jak najmniej.
2. Przyznaję rację Kubie - tez uważam że BdPN powinien przedstawić więcej rzeczowych argumentów na obronę swoich tez.
3. Co do prawa - od samego początku i od swojego pierwszego postu w tym wątku Kuba pisał że akty prawne zezwalają parkowi na objecie zakazem latania obszaru poniżej 1000 m nad ziemią, powyżej parkowi nic do tego.
Ale w parku nie wolno też startować i lądować i zgodnie z prawem dyrekcja może tego zabronić.
Nie rozumiem co się zmieniło ?
4. Też jestem przewodnikiem z uprawnieniami m. in. na Bieszczady (poza tym - na cale polskie Beskidy i Tatry).
Nie wykorzystuję żadnych "specjalnych zezwoleń" aby chodzić w miejsca gdzie "normalnym śmiertelnikom" wejście jest zabronione.
Szczerze - to mnie w ogóle nie ciągnie (no może poza Tatrami, ale i tak głównie słowackimi ;-) )
Jeśli mam chęć pochodzić sobie w dzikie miejsca jadę sobie na Słowację, na Ukrainę, do Rumunii.
5. Zupełnie niepotrzebnie większość wypowiedzi zawiera taki poziom emocji.
To nikogo nie przekonuje a budzi złość.
Pozdrowienia
Basia



Odpowiedz z cytatem